W sporej części wędkarskiej literatury znajdziemy opinie, że wędkarstwo lodowe jest tylko wypełnieniem przymusowej luki w „normalnym” sezonie, okazją do zamoczenia kija i odpoczynku na świeżym powietrzu. Tymczasem istnieje całkiem spora grupa, która czeka na zimę z utęsknieniem. Dla niej właśnie ten pozornie martwy sezon jest najpiękniejszy w roku. Inni koledzy traktują wędkarstwo lodowe jako jedną z odmian tego hobby, taką samą jak muszkarstwo czy spinning. Jeszcze inni – z różnych przyczyn – w ogóle nie wychodzą na lód. Mają do tego pełne prawo, choć chyba nie wiedzą, co tracą…
 |
Wędkarze uważają luty za miesiąc trudny. Ryby „wyleczyły” się z żerowego amoku typowego dla pierwszego lodu i trzeba się nieźle nagłówkować (czytaj: nachodzić i nawiercić), żeby osiągnąć sukces. Jednocześnie jest to pora eksperymentów, próbowania nowych, zasłyszanych lub podpatrzonych gdzieś rozwiązań, czas finezji i łowieckiej elegancji.
Jedną z podstawowych i jednocześnie najtrudniejszych do jednoznacznego określenia kwestii jest wybór najskuteczniejszej teraz metody łowienia z lodu. Miłośnicy błystki – tak skutecznej na początku zimy – często pozostają jej wierni ze względu na uniwersalne zalety, np. brak konieczności zaopatrywania się w żywe przynęty, szybkość penetrowania akwenu i możliwość zacięcia dużej ryby. Niebagatelne znaczenie ma też ruchliwość wędkarza. Wiercąc kolejne otwory i aktywnie je obławiając, raczej nie zmarznie na kość nawet przy solidnym „minusie”. Warto jednak zasygnalizować tendencję, widoczną od kilkunastu lat w łowieniu na błystkę podlodową. Przestaje to być prymitywny szarpak, polegający na monotonnym kiwaniu wędziskiem na trasie kolano – podbródek. Do głosu dochodzą: finezja prowadzenia wabika, czułe sygnalizatory brań, delikatne zestawy. To zmiana całej filozofii związanej z pogardzaną przez niektórych metodą.
 |
Spławikowcy niestrudzenie kombinują z zimowymi zanętami i metodami ich podawania rybom, testują sposoby zakładania na haczyk ochotek, wypatrują oczy w zanurzoną antenkę spławika, jakby hipnotycznie próbując wprawić ją w minimalne drgania świadczące o braniu. Poza okresem zimy nigdy nie będą oglądać spławików z takiej odległości, chyba że kupując je w sklepie lub wykonując samodzielnie. Zobaczyć sygnalizację brania z pół metra – bezcenne!
Jakby na pograniczu obu wspomnianych metod znalazła się mormyszka, umożliwiająca zarówno bardzo aktywne, jak i całkiem statyczne wędkowanie. Tutaj wędkarskim fetyszem jest kiwak
i jego wygięcia lub wyprostowania – dla wtajemniczonych jeden z najpiękniejszych widoków na świecie.
Tak czy inaczej – warto wybrać się na lód i łowić! Łowić elegancko, skutecznie, wystrzegając się mięsiarstwa i braku etyki. Z troską o bezpieczeństwo swoje i innych. Zwracając uwagę na otaczającą nas przyrodę, która potrafi zachwycić nawet gdy drętwieją nam dłonie i szczypią policzki.
Więcej na temat technik podlodowych przeczytasz w WW 2/2012.
Paweł Oglęcki
Notatka:
Ukazał się lutowy numer „Wiadomości Wędkarskich”(2/2012), a w nim: – Jak złowiono szczupaka 15 kg, 130 cm – ryba miesiąca – Zima w końcu przyjdzie. Coraz więcej wędkarzy traktuje zimę jako normalny sezon. Dla nich, dla początkujących i zaawansowanych zamieszczamy krótki kurs łowienia pod lodem na mormyszkę, błystkę podlodową i spławik. Nowe metody, nowe przynęty – "Z wędką na lodzie" – Bierze przez cały rok. Kiedy nie zamarzną rzeki warto wybrać się na klenia – "Przechytrzyć cwaniaka" – Na Bałtyku możemy łowić nie tylko z kutrów. Coraz częściej łowimy z plaży. Możemy łowić ryby typowe dla wód słodkich i morskie – flądry i dorsze – "Wędkarz na plaży" – Wędkarska elektronika, testujemy echosondę latarkową – "Zimowe patenty" – Nasze łowiska: jezioro Duś, zbiornik Otmuchowski, dzika Słupia, Łęg Starościński – Reportaż – w pogoni za tajmieniem "Zaginiony świat Putorana" oraz: porady Kogaty, opowiadanie, Liga Polonusów, nowości sprzętowe, wędkarskie przygody, rekordy na plan, wędkarska kuchnia.