| |
ABC Wędkowania: Tajemnice węgorzy (część II)
Węgorze wprawiały w zakłopotanie starożytnego filozofa greckiego Arystotelesa. Choć bardzo dokładnie badał on te wężowate, nie doszukał się u nich organów rozrodczych ani ikry. Zirytowany oświadczył, że „węgorz nie jest ani samcem ani samicą i sam z siebie nic nie rodzi”, po czym doszedł do wniosku, że „ rodzą się one z błota”.
Jego następom przeszedł do głowy inny pomysł –„węgorze rozwijają się z końskich włosów zanurzonych w wodzie”. Logiczniej nie mogło być inaczej, bo ryba to długa, giętka, szczupła, iście ożywiony koński włos, który przybiera szybko na wadze poprzez swą żarłoczność. Ponieważ nigdy nie złapano węgorza składającego ikrę, nie trudno zrozumieć, dlaczego Arystoteles był zdezorientowany. Bez mikroskopu w żaden sposób nie mógł dociec, skąd się te ryby biorą. Węgorza poławia się głównie w nocy, zasadniczo na gruntówkę a głównymi przynętami będą rosówki, pęczki gnojaczków. martwe rybki, bądź filety. Na Jamnie łowiłem je często w ciągu dnia, szczególnie gdy było pochmurnie, ciepło i parno. Między bajki włożyć należy pogląd, że węgorz to padlinożerca. Mając wyostrzony zmysł zapachu, z dalszych odległości ściąga do rozłożonej pachnącej świeżością lub krwią przynęty. Omija przynęty nieświeże W czasie wyciągania ryby z wody, nie można dopuścić do zaczepienia żyłki o przeszkodę – gałąź lub korzeń. Jesteśmy wówczas na straconej pozycji. Owinięty wokół przeszkody węgorz uwalnia się. Nie pomaga jedyny sposób , często stosowany przez wędkarzy: na napiętej żyłce, długotrwałe uderzanie dłonią w wędzisko. Rekordowy węgorz złowiony w Polsce to okaz prawie 7- kilogramowy. Samce zasadniczo nie przekraczają długości 50 cm, samice osiągają znaczniejsze rozmiary. Rekordzistki mają do 2 m długości i 9 kg wagi . Węgorz nie ma ustanowionego okresu ochronnego. Dziennie można złowić nie więcej niż 4 sztuki, a wymiar ochronny wynosi do 40 centymetrów. Z wielką sympatią wspominam, jak w moich rodzinnych stronach ( okolice Szczebrzeszyna, tam gdzie rzeka Świnka wpada do Wieprza), krążyła opowieść o węgorzach, które nocą wychodzą na brzeg w poszukiwaniu poletek grochu, stanowiącego ich przysmak. Po odnalezieniu na trawie śladów śluzu, należało posypać je piaskiem. Powracający tą samą drogą węgorz, „zacierał” się. Wystarczyło je na łące znaleźć i pozbierać . Inne wspomnienie związane z połowem tego drapieżnika, wiąże się także z okresem dzieciństwa. Na jednej z licznych rzecznych odnóg Wieprza, w czasie wakacyjnej kąpieli, grupa dzieciaków, pod krzakami umiejscowiła kilka węgorzy. Koledzy pobiegli do domów po wędki, kosze i podbieraki. Wraz z bratem postanowiliśmy wszystkich przechytrzyć. Pod nieobecność rodziców ściągnęliśmy z okna pokoju firankę, do której, na krótko udało się złapać węgorza. Spryciarz szybko znalazł sposób na wyśliźnięcie się z pułapki. Ówczesna , lniana firanka, namoczona w tak oryginalny sposób, rozciągnęła się. Wystarczyło jej na kilka okien. Powrót do domu nie należał do najprzyjemniejszych.
Pozdrawiam- Jerzy Makara
|
|
| |
Pokrewne tematy
 |
|
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Zachodniopomorskie Wędkowanie nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany
|
Komentarze są dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu |
|
|